Ochronniki słuchu
Zagrożenie ogłuszeniem, trwałą utratą słuchu jest równie istotne w czasie ćwiczenia jak w czasie rzeczywistych działań. A stracić słuch podczas zabawy to czysta głupota. Huk strzałów broni palnej, środków pozoracyjnych - np. petard, czy dystrakcyjnych takich jak granaty hukowo-błyskowe są realnym zagrożeniem dla naszych uszu. Zwłaszcza podczas działania w budynkach natężenie fali dźwiękowej zostaje zwielokrotnione jej odbiciem o ściany - im pomieszczenie mniejsze tym huk dotkliwszy. Żaden Flashbang rzucony na otwartej przestrzeni nie zrobi takiego wrażenia jak ten wybuchający w pokoju zwykłego mieszkania. Na strzelnicach zachodzi ta sama prawidłowość - na otwartej strzelnicy huk 9mm PARA wydaje się znośny, podczas gdy w zamkniętej już wyraźnie przeszkadza, tym bardziej dotkliwy jest huk karabinków, zwłaszcza wersji ze skróconymi lufami np. MiniBeryl. Pamiętajmy, że ogłuszenie, nawet chwilowe, poza narażeniem nas na trwały uszczerbek na zdrowiu (% utrata słuchu) zmniejsza też sprawność działania - powoduje dezorientację, utrudnia komunikację i może (w przypadku działań bojowych) kosztować życie. Niekoniecznie jest to tak wesołe jak sceny z przygłuchym kaemistą w "Blackhawk down".
Sposobów na ochronę słuchu jest sporo ale trzeba wiedzieć kiedy warto ich używać i jak.
Pomijając stary patent z wtykaniem sobie w uszy łusek 9mm najlepiej noście po kieszeniach piankowe zatyczki dobrej jakości, najlepiej parę kompletów i w różnych miejscach! Jeśli sami ich nie użyjecie, zawsze możecie pożyczyć koledze który ich nie ma.
Po drugie zaopatrzcie się w słuchawki ochronne - najlepiej sprawdza się popularny model Peltor Shotgunner - płaski (pasują dobrze pod większością nowoczesnych hełmów), dostępny m.in. w kolorze oliwkowym, składa się do małych rozmiarów - łatwo nosić je w oporządzeniu - jeżeli działacie w budynkach to miejcie je zawsze pod ręką, a najlepiej na głowie.

Słuchawki ochronne Peltor Shotgunner
Po trzecie: słuchawki aktywne - z własnymi mikrofonami zbierającymi dźwięk i wzmacniającymi określone dźwięki i mikroprocesorową regulacją dopuszczalnego hałasu - w momencie kiedy przekracza on bezpieczną granicę, elektronika słuchawek "odcina" mikrofony i działają one jak klasyczne ochronniki słuchu. Zasilane z baterii - zwykle kilku AAA, najbardziej znane to Peltory SportTac i Sordin Earpro.

Słuchawki aktywne Peltor SportTac
Po czwarte mamy taktyczne słuchawki aktywne - od "sportowych" modeli różnią się najczęściej dwiema rzeczami - po pierwsze tym, że ich kopuły są podcięte, tak by dało się ich używać wygodnie z hełmami (i tu się okazuje dlaczego warto inwestować w MICH/ACH i pokrewne), a druga sprawa to "wyjścia" do podłączenia radia (z przyciskiem PTT) oraz mikrofonu. Ponieważ dowódcy często muszą działać równolegle na 2 radiach, lub czasem zachodzi potrzeba "wpięcia" się w system komunikacyjny pojazdu (śmigłowca, transportera) nowsze modele taktycznych słuchawek aktywnych mają podwójne wyjścia komunikacyjne pozwalające na podpięcie np. 2 stacji. Dodatkowo słuchawki te zwykle są zabezpieczone przed wpływem pyłu i wody. Warto jednak zaznaczyć że słuchawki tej klasy np. Peltor Comtac II bez dodatkowych akcesoriów (pałąk mikrofonu, okablowanie, PTT) kosztują ok 350$+.
W sytuacji gdy nie możemy używać klasycznych słuchawek (musimy korzystać z zewnętrznych środków łączności), a z własnej kieszeni słuchawek aktywnych (i to jeszcze z wyjściem na radio + odpowiednie końcówki) kupić sobie nie jesteśmy w stanie - wtedy najrozsądniejszym rozwiązaniem jest podzielenie ochrony słuchu na "linie", podobnie jak w przypadku oporządzenia. Mogę powiedzieć czego sam używam, i co zdaje egzamin przy strzelaniach "taktycznych" zarówno w pomieszczeniach zamkniętych (co oznacza ze wylot lufy broni kolegi często znajduje się dosyć blisko naszych uszu) jak i strzelaniach np. z broni o kalibrze .308, .30-06 i więcej na strzelnicach otwartych.
1 linię tworzą moje ostatnio ulubione zatyczki - SureFire Sonic Defenders - są to zatyczki o podwójnym poziomie ochrony (mają dodatkowe mini-zatyczki w środku, jeśli podstawowa ochrona jest dla nas zbyt słaba). Zatyczki mieszczą się w uchu anatomicznie (ważne żeby dobrać rozmiar!) i trzymają się bardzo stabilnie, właściwie nie przeszkadzając. Jeśli nie użyjemy dodatkowego zabezpieczenia to da się w tych zatyczkach rozmawiać itd bez specjalnego trudu. słychać polecenia itd. Mi absolutnie wystarczają do strzelania w zamknietych pomieszczeniach z broni do kalibru 7,62x39. Z 5,56 ze względu na większy huk zatykam już dodatkowe zatyczki wewnętrzne.
Wspomniany model SureFire na pierwszym poziomie powinien pozwolić na częściowe złagodzenie huku w sytuacji o jakiej mowa powyżej - można w nich korzystać z radia a jednocześnie cały czas jest jakaś ochrona. No i koszt pozostaje relatywnie niewielki.

Zatyczki SureFire Sonic Defenders
"Drugą linię" w takiej sytuacji tworzą słuchawki aktywne zależnie od okoliczności noszone NA tych zatyczkach SureFire (ponieważ w aktywnych jest regulacja głośności więc mogę zniwelować "wygłuszenie" jakie powodują SF).
Obecnie pojawiają się też modele mikro słuchawek aktywnych, umieszczanych w całości wewnątrz ucha i selekcjonujących dźwięki analogicznie do ich większych, nausznych odpowiedników. Jak duże zastosowanie znajdą w działaniach "taktycznych" trudno w tej chwili powiedzieć. Miałem okazję zapoznać się z modelem Surefire Fox Ears, ale nie miałem okazji go testować więc ograniczę się tylko do wzmianki o takim systemie aktywnej ochrony słuchu.