Udział jednostki specjalnej GROM w międzynarodowej operacji "Uphold Democracy"

Jednostka wojskowa 2305 GROM, która jest dziś najbardziej znaną polska jednostką specjalną, przeszła swoją pierwszą akcje bojową na karaibskiej wyspie Haiti w październiku 1994 roku. Na czas tej misji GROM został podporządkowany pod Ministerstwo Obrony Narodowej.
Do wyjazdu na drugą półkule żołnierze byli gotowi w około 10 godzin. Problem tkwił w tym, że udali się tam bez uzbrojenia w wyniku kłopotów z załatwianiem pozwoleń na przewóz sprzętu i wyposażenia. Na Haiti dopiero nasi komandosi otrzymali uzbrojenie od sojuszników amerykańskich.

Żołnierze po wylądowaniu w Puerto Rico rozpoczęli zgrywanie się z kolegami z innych jednostek. Były to normalne procedury przed podjęciem jakichkolwiek działań w obcym i nieznanym terenie. Podczas tych "egzaminów" Amerykanie sprawdzali nasze przygotowanie.
W międzyczasie dotarło uzbrojenie z Polski. Żołnierze musieli sami zorganizować i ochraniać swoje miejsce pobytu. Rozlokowali się około 35 kilometrów od Port-au-Prince w miejscowości Mariani. Nasi "specjalsi" byli przydzielani do kilkunastu polsko-amerykańskich zespołów. Ich zadaniem była ochrona sztabu oraz dowództwa tej operacji. Konwojowali także doradców i innych "ważnych" ludzi, którzy odwiedzali siły międzynarodowe na Haiti. Jednym z najtrudniejszych zadań była ochrona osobista specjalnego wysłannika ONZ do spraw Haiti - Lahdara Brahimi.

Polacy przyjeżdżając do tego kraju spotkali się z zupełnie inną mentalnością zamieszkującej tutaj ludności. Kraj ten był pełen odmienności. Część stolicy państwa to dzielnice bogaczy, podczas gdy większość ludności żyła w ubóstwie. Żołnierze wspominają o tym, że pomagali w szczególności dzieciom podarowując im na przykład własne racje żywnościowe.
W tym tropikalnym państwie komandosi spotkali się również z wyznawcami kultu zwanego Voo-Doo.
"Jest białe i czarne Voo-Doo. Białe pomaga i chroni ludzi. Miejscowi boją się jednak tego drugiego - czarnego. Wierzą, że czarownicy mogą ich zamienić w żywe trupy" - wspomina jeden z żołnierzy.
Podczas jednego ze świąt tej religii, nasi "misjonarze" otrzymali informacje, że kapłani "czarnego" Voo-Doo przygotowują się do rytualnego mordu. Po dotarciu na miejsce żołnierze razem z amerykańskim oficerem wyeliminowali kapłanów tej ceremonii oraz niektórych wyznawców.

Misja GROM-u na Haiti trwająca 58 dni była bardzo udana. Komandosi udowodnili, że są bardzo dobrze wyszkoleni, zbierając przy tym wiele cennych doświadczeń.
Podpułkownik Manuel Diemer w odpowiedzi na pytanie dotyczące różnic pomiędzy naszą jednostką a ich amerykańskim odpowiednikami: "Dużych różnic nie ma, to ten sam poziom. Trochę inne jest przeznaczenie. My mamy bardzo szeroki zakres działań, a GROM jest bardziej wyspecjalizowaną jednostką. Od waszych komandosów nauczyliśmy się bardzo dobrych metod obezwładniania osób bez użycia broni, w ochronie osobistości. Stosują też nieco inne metody czyszczenia (szturmowania) pomieszczeń. Porównamy je z naszymi, wypróbujemy i wybierzemy najlepsze elementy z obu systemów."

Sukces misji na Haiti spowodował, że JW 2305 została uznana za odpowiedzialnego partnera dla innych tego typu jednostek na świecie.


Żołnierze jednostki GROM udzialający pomocy lokalnej ludności. Źródło zdjęcia: grom.mil.pl


Generał Petelicki w rozmowie z amerykańskim dowódcą. Źródło zdjęcia: grom.mil.pl


Żołnierze jednostki podczas pełnienia zadań. Źródło zdjęcia: grom.mil.pl

 

opracował: Stanik
zdjęcia i materiały źródłowe: grom.mil.pl; Jarosław Rybak, Komandosi, Warszawa 2003
zredagował: Knopers
data publikacji: 06.03.2008