Relacja
Nieco ponad miesiąc temu odbyła się druga edycja Weekendu Zwiadowców. Wszyscy, którzy czekali na relację na forum niech wybaczą, ale z przyczyn zdecydowanie zależnych ode mnie (oraz po części dministratora - przyp. administrator) relacja zamieszczana jest dopiero teraz. Zawodna jest pamięć ludzka, a nośnik z materiałem zapodział się gdzieś w nicości.
Panie i Panowie, koledzy i koleżanki, towarzysze i towarzyszki tegoroczny Weekend Zwiadowców ze wszech miar uznaję za imprezę wielce udaną i mam nadzieję, że i Wy, którzy braliście w niej udział podzielacie moje zdanie. Po raz drugi przekonałem się, że organizacja takich właśnie imprez ma sens, serce moje rosło patrząc jak taplacie się w błotku, desantujecie na ląd czy wracacie po wykonaniu zadania końcowego. Jednym słowem umęczyliście się trochę, ale chyba z pożytkiem dla Was wszystkich. Wykonane zostało dokładnie to, co było zaplanowane i choć na bieżąco trzeba było korygować czas to nie nastąpiło żadne obcięcie scenariusza czy rezygnacja z jakiegoś elementu.
Nauka i utrwalenie wiedzy było mottem dnia pierwszego i tak widziałem w planach jego przebieg, jak został zrealizowany. Służąc w armii nie raz denerwowało mnie szkolenie zintegrowane, na którym grupy przemieszczały się z punktu A do punktu B gdzie szkoliły się w wybranych zagadnieniach i dopiero z czasem przekonałem się, że takie szkolenie ma sens, bo o ile w sytuacji szkolenia jednolitego pododdziału wraz z jego dowódcą nie zachodzi konieczność stosowania punktów nauczania (dowódca jest instruktorem i jest zobowiązany znać żołnierskie abecadło) o tyle i tak było w tym przypadku grupy były niejednolite i nie posiadały etatowych dowódców, a więc zachodziła potrzeba posiadania w każdym punkcie stałego instruktora. Zostały wybrane najbardziej typowe zagadnienia, które mają wpływ na późniejsze działanie w terenie. Niedosyt i chęć na więcej zawsze będzie, ale jest to bodźcem do kolejnych edycji, a przekazane przez Was uwagi zostaną szczegółowo przeanalizowane i wprowadzone do programu.
W drugim dniu „pętla taktyczna” posłużyła do weryfikacji tego, co już poznano, zastosowania wiedzy w terenie i na koniec poznania zupełnie nowego elementu, jakim było pokonanie terenu podmokłego, przeprawa przez zbiornik wodny oraz desantowanie zespołu na brzeg.
I tutaj zespoły dały z siebie wszystko, choć czasem postawa instruktorów (nie pomagam, nie przeszkadzam, obserwuję) była problematyczna, bo jednak po jednym dniu szkolenia nie można wymagać, że drugiego kursant zapamięta wszystko i wykona tak jak go uczono. Nie mniej jednak pętla była elementem, który wyssał mnóstwo energii. Opinie, które zebrałem były pozytywne, a nieliczny wydźwięk negatywny dotyczył bardziej strony informacyjnej, bo faktem jest, że niektórzy uczestnicy sugerując się (słusznie zresztą) tym, co pisałem wcześniej przygotowani byli tylko na częściowe utytłanie się w błotku czy moczenie w wodzie. Dla mnie nauka z tego taka, żeby organizując imprezę dokładnie informować, co czeka uczestników w trakcie jej trwania.
Dzień drugi niejako połączył się z dniem trzecim, bo po zakończeniu „pętli taktycznej” czasu na odpoczynek i regenerację było niewiele, po czym trzeba było przystąpić do wykonania ćwiczenia sprawdzającego. Mając na uwadze to, że pętla wyssała dużo energii z kursantów oraz wcześniejszy element nocny, który również obliczony był na „rozwalenie psychiki” do ćwiczenia zespoły przystąpiły w nie najlepszej kondycji psychofizycznej. Zadania przydzielane zostały tak, aby rejony ich wykonania zależne były od kolejności ukończenia pętli, a zatem pierwszy zespół, który ją zakończył wychodził w rejon położony najdalej. Elementem poprawiającym samopoczucie był zapewne na czas i sprawnie podany gorący posiłek szkoda tylko, że z wodą wystąpił problem, ale to kolejna nauka dla mnie, jako organizatora.
Jak wszystkie zespoły mogły zaobserwować w trakcie ćwiczenia sprawdzającego podstawą wykonania zadania jest dobre i zorganizowane dowodzenie, przy czym dowódca nie musi być jeden, ale ważne jest to żeby dowodzenie było jednolite. Zespoły wykonały zadania i w zaplanowanym czasie wróciły do bazy, dokumentacja fotograficzna i meldunki radiowe pozwoliły zweryfikować zarówno sam jego przebieg jak też zwieńczenie, którym było wykonanie akcji bezpośrednich. Mam nadzieję, że każdy z tych trzech dni był dla uczestników przede wszystkim okazją do późniejszych rozmów w trakcie, których wyciągnęli odpowiednie wnioski na przyszłość.
Mam zamiar organizować kolejne edycje Weekendu Zwiadowców, chcę też połączyć je z jedno lub dwudniowymi szkoleniami organizowanymi od wiosny 2012 w trakcie, których kładziony byłby nacisk przede wszystkim na naukę, bo weryfikacją zajmą się przyszłe WZ. Chcę również położyć nacisk na szkolenie dowódców najniższego szczebla (sekcja, zespół, drużyna) i dla nich również przygotować cykl szkoleniowy. Oczywiście chętni jak najmilej widziani.
Każda impreza jest kopalnią wiedzy, zatem każdy następny WZ o tę wiedzę będzie bogatszy, zapraszam też do pomocy przy organizacji moich przedsięwzięć wszystkie zainteresowane grupy lub osoby. Na razie w dalekiej fazie planów jest doprowadzenie do szkolenia w wymiarze pięciu do siedmiu dni, ale znając realia nie wiem czy uda mi się zainteresować i przyciągnąć ludzi na tak długi czas. „Pożyjemy, zobaczymy” powiedział Talib nie wiedząc, że jest w siatce MilDot-a.
Na zakończenie kilka słów o finansach. Jak już pisałem na forum koszt imprezy znacznie różnił się od jej pierwszej edycji, stąd różnica, że do pierwszej miałem wkład finansowy dwóch darczyńców oraz kilkaset złotych z własnej kieszeni, drugą z kolei organizowałem w miejscu, w którym miałem pełne zabezpieczenie logistyczne i 120 ha do własnej dyspozycji, ale bez dwóch wcześniejszych darczyńców, poza tym WZ 2 trwał o dzień dłużej. Myślę, że większość z Was przekonała się, że formuła „non profit” jest rzeczywiście przeze mnie realizowana, a koszty, jakie ponoszą uczestnicy zawierają się jedynie w kosztach organizacji. Nie wszystko po prostu można załatwić pracą własnych rąk lub dobrą wolą współorganizatorów.
Wiem, że wiele grup formalnych czy też nieformalnych organizuje różne przedsięwzięcia w ramach naszego hobby, zatem jeżeli mogą podzielić się wiedzą i doświadczeniem to zapraszam do kontaktu ze mną.
Weekend Zwiadowców 2 to już historia. Przed Nami kolejne edycje. ZAPRASZAM!