Konwoje to dla nich codzienność
W ostatnich dniach jednym spośród wielu zadań żołnierzy 3 plutonu 1 kompanii Zgrupowania Bojowego "A" było konwojowanie. W zależności od potrzeb żołnierze wspierali w kilku konwojach m.in. żołnierzy armii amerykańskiej. Powodem jednego z wyjazdów poza bazę była eskorta amerykańskich żołnierzy z patrolu EOD, innym razem, trzeba było na granicy odpowiedzialności w strefie Ghazni przejąć kolumnę pojazdów wchodzących w skład RCP.
Na początku tygodnia, żołnierze 3 plutonu pełniący akurat tzw. QRF otrzymali rozkaz wyjazdu poza bazę razem z żołnierzami z amerykańskiego zespołu EOD (Explosive Ordnance Disposal). Tym razem konwojować trzeba było żołnierzy z patrolu rozminowywania i oczyszczania terenu do bazy Vulcan po tzw. UXO (unexploded ordnance), które kilka dni temu znaleźli na terenie prowincji Ghazni afgańscy policjanci. Po odpowiednim zabezpieczeniu pocisku artyleryjskiego i przygotowaniu go do transportu, polsko - amerykański konwój ruszył z bazy Vulcan w stronę poligonu, gdzie amerykańscy saperzy detonują wszystkie znalezione ładunki, pociski oraz improwizowane urządzenia wybuchowe.
Po kilkunastu minutach jazdy amerykańskie EOD konwojowane przez polskich żołnierzy dotarło na miejsce, gdzie zdetonowany miał zostać pocisk. Ponieważ w prowincji Ghazni teren wykorzystywany przez amerykańskie EOD do utylizacji materiałów wybuchowych znajduje się w sąsiedztwie Highway 1, operacje te należy każdorazowo właściwie zabezpieczyć, tak aby podczas działań nie ucierpiał nikt z ludności cywilnej. I między innymi z tego powodu Rosomaki, które konwojowały amerykański pojazd saperski ze względów bezpieczeństwa w wyznaczonym rejonie poligonu musiały utworzyć tzw. cordon. W czasie, kiedy żołnierze z EOD przygotowywali pocisk do detonacji, polscy żołnierze z jednej strony zapewniali im ochronę, z drugiej cały czas monitorowali teren, tak aby nikt z postronnych osób nie przedostał się w rejon, gdzie zaplanowana została detonacja. Tym razem wszystko przebiegło zgodnie z planem. Znalezione UXO zostało zdetonowane. Po dokładnym sprawdzeniu przez żołnierzy patrolu rozminowywania miejsca detonacji, polsko - amerykański konwój mógł powrócić do bazy Ghazni z poczuciem dobrze wykonanego rozkazu.
Kolejny dzień dla żołnierzy z 3 plutonu rozpoczął się od rozkazu konwojowania od granicy strefy odpowiedzialności do bazy Ghazni amerykańskiego zespołu RCP (Road Clearance Patrol). Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami polski patrol miał dotrzeć o wyznaczonej porze do umówionego punktu na Highway 1, tak aby płynnie przejąć konwojowanie kolumny pojazdów wchodzących w skład RCP. Mimo iż do przejechania polscy żołnierze mieli niewiele ponad dwadzieścia kilometrów, pokonanie tej trasy zajęło im prawie dwie godziny. Jadący z żołnierzami z 3 plutonu saperzy, co jakiś czas zatrzymywali całą kolumnę pojazdów wojskowych oraz samochody cywilne po to, by sprawdzić znajdujące się na trasie m.in. przepusty i wyrwy w asfalcie powstałe na skutek ostatnich wybuchów. Tym razem dodatkowo saperzy musieli sprawdzić także porzucony na poboczu drogi kontener. Po dokładnym obejrzeniu go i upewnieniu się, że nie ma w nim celowo pozostawionych materiałów wybuchowych polski patrol ruszył w kierunku punktu A5. Tym razem jednak okazało się, że na saperów czeka jeszcze jedna niespodzianka - na drodze przejazdu kolumny wojskowych pojazdów znalazł się bowiem wrak samochodu osobowego. Mimo iż, pojazd był w całości spalony i tak naprawdę pozostała z niego właściwie tylko kupa złomu, to mimo tego saperzy ze względów bezpieczeństwa postanowili po raz kolejny zatrzymać polski patrol i dokładnie sprawdzić pod względem pirotechnicznym porzucony wrak. Tak jak w poprzednich przypadkach, tak i tym razem na szczęście nie znaleziono nic podejrzanego. Po tym sprawdzeniu kolumna ruszyła w dalszą drogę, tak żeby o wyznaczonej porze dotrzeć do miejscowości Mushaky, gdzie miała nastąpić zmiana pojazdów konwojujących amerykańskie RCP. Tym razem okazało się, że droga z FOB Ghazni do A5 była "czysta" i dzięki temu żołnierze z 3 plutonu przybyli na wyznaczone miejsce przed czasem. Kilkanaście minut po tym, jak polscy żołnierze zajęli w umówionym miejscu swoje sektory na Highway 1 pojawiły się pierwsze pojazdy RCP - m.in. Husky, Buffalo, wozy do ewakuacji technicznej i MRAP-y. Po kilku minutach cała kolumna składająca się z kilkunastu pojazdów podążała Highway 1 w stronę bazy w Ghazni. I mimo iż polski patrol konwojujący RCP wracał tą sama drogą, która została kilka godzin wcześniej sprawdzona przez saperów, to nikt nie łudził się że powrót do bazy zajmie mniej czasu. Ze względów bezpieczeństwa, tym razem amerykańscy saperzy postanowili sprawdzić niektóre miejsca na drodze przejazdu.
Mimo iż konwojowanie na odcinku ponad dwudziestokilometrowym zajęło polskim żołnierzom kilka godzin, wszyscy zdają sobie dobrze sprawę, że w tym przypadku nie chodzi tak naprawdę o czas. Podczas działań prowadzonych przez żołnierzy Polskich Sił Zadaniowych, szczególny nacisk kładzie się na ich efektywność. W tym wypadku nierozerwalnie wiąże się to z zachowaniem wszystkich możliwych zasad bezpieczeństwa. Że tak było podczas pierwszego, jak i kolejnego konwoju żołnierzy 3 plutonu świadczy fakt, że zarówno konwojowani jak i konwojujący zrealizowali postawione przed nimi wcześniej zadania i bezpiecznie wrócili do bazy Ghazni.