Rozpoznawcze abecadło
Zasad poruszania się zwiadowcy na polu walki uczyli się i doskonalili żołnierze z kompanii rozpoznawczej 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej podczas zajęć taktycznych, które odbyły się 19. sierpnia br. na obiektach szkoleniowych w okolicach miejscowości Św. Wojciech, koło Międzyrzecza.
Z początkiem bieżącego roku kompania rozpoczęła nabór kandydatów na żołnierzy zawodowych zgodnie z otrzymany etatem. Aktualnie w pododdziale służą zarówno doświadczeni żołnierze, mający za sobą misje w Iraku czy Afganistanie, a także nowicjusze, którzy rozpoznawczego abecadła dopiero się uczą. Zajęcia były dla pierwszych przypomnieniem i utrwaleniem posiadanej wiedzy, a także podzieleniem się nią z młodszymi służbą zwiadowcami. Dla drugich natomiast było to nic innego jak podstawowy know-how. -Maskowanie, sygnały dowodzenia, formowanie szyków pieszych i poruszanie się w szyku bojowym, wzajemne się ubezpieczanie, zachowanie się w trakcie postoju czy reagowanie na kontakt z przeciwnikiem to niektóre z zagadnień, które muszą opanować na początku.- podkreśla plut. Krzysztof Cuch, dowódca drużyny rozpoznania.
Zadaniem, jakie mieli zwiadowcy do wykonania, było przeprowadzenie patrolu po wyznaczonej trasie oraz rozpoznanie aktywności sił przeciwnika, ich liczebności, przybliżonej struktury oraz uzbrojenia we wskazanym regionie przy jednoczesnym pozostaniu w ukryciu. Zajęcia rozpoczęły się już od momentu opuszczenia bram jednostki. Dowódcy drużyn cały czas przypominali szkolonym niezbędne zasady poruszania się i wzajemnej asekuracji. -Nie możemy pozwolić na jakiekolwiek uchybienia na tym etapie szkolenia.- zaznaczył st. kpr. Dariusz Idczak, dowódca drużyny rozpoznania. W tym momencie swojego znaczenia nabiera przysłowie "czym skórka za młodu nasiąknie.". Tymczasem inne pododdziały brygady także wykonywały zadania w rejonie zajęć kompanii rozpoznawczej, czym przysłużyły się zwiadowcom i odgrywały rolę przeciwnika. Cicho i bezszelestnie jak duchy, krok po kroku, żołnierze przemierzali gęsty las. Instruktorzy reagowali na każdy błąd i poprawiali ćwiczących. Źle trzymana broń czy nie pilnowanie swoich sektorów to najczęściej popełniane błędy.
Jednym z najtrudniejszych elementów było reagowanie na kontakt ogniowy z przeciwnikiem i szybkie odejście od niego. To bardzo dynamiczne działanie, które wymagało dużego zaangażowania fizycznego. W śród zwiadowców natomiast były dwie kobiety, które równie sprawnie jak mężczyźni wykonywały swoje zadania i nie ustępowały im na krok. To odbywająca praktyki dowódcze w ramach Studium Oficerskiego Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych, kpr. pchor. Anna Soliwoda oraz st. szer. Agnieszka Kamińska, która służy w kompanii rozpoznawczej jako sanitariusz. -Praktyki nigdy za dużo.- zauważyłapodchorąży Anna Soliwoda. -Zdobyte dzięki temu doświadczenie na pewno zaowocuje w przyszłości.- dodała. Jej koleżanka natomiast służyła wcześniej w innej jednostce, gdzie nie brała udziału w podobnych manewrach. Niczym jednak nie ustępuje swoim kolegom, a w śród kadry ma bardzo pozytywne opinie. -Jest twarda, nie poddaje się i konsekwentnie dąży do realizacji wyznaczonych sobie celów.- chwalą st. szer. Agnieszkę Kamińską dowódcy drużyn.
Wszyscy zwiadowcy ukończyli zajęcia bardzo zmęczeni, ale w pełni zadowoleni i świadomi tego, iż im więcej będą pracować teraz, tym łatwiej im będzie się odnaleźć w późniejszych etapach szkolenia.