Dzień z dyżuru Grupy Bojowej Unii Europejskiej
Prawie dwa lata trwały przygotowania i szkolenie elementów Grupy Bojowej Unii Europejskiej I/2010 (GBUE I/2010). Nadszedł czas półrocznego dyżuru bojowego i wyczekiwanie na ewentualną możliwość użycia sił i środków do zażegnania konfliktu lub pomocy w ramach akcji humanitarnej. 13 stycznia br., pomimo trzaskającego mrozu i niesprzyjającej aury, żołnierze batalionu manewrowego z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej (17WBZ) z Międzyrzecza i Wędrzyna ćwiczyli działanie kompanii piechoty podczas wykonywania zadań mandatowych.
-Czas dyżuru nie oznacza dla nas stagnacji i odpoczynku. Wręcz przeciwnie, to dla nas okres wytężonego szkolenia i ciągłego doskonalenia procedur.- przyznaje Szef Szkolenia 17WBZ, ppłk Wojciech Ziółkowski. I ma rację. W tym dniu jednostka opustoszała. Prawie żywej duszy w koszarach. Za to na placach ćwiczeń i poligonach, aż roi się od żołnierzy. Taktyka i strzelanie - to chleb powszedni. Dzień jak każdy inny, rozpoczyna się poranną zaprawą i pobieraniem broni z magazynów. Wtorek, środa i czwartek to dni intensywnego szkolenia praktycznego w wymiarze 24 godzin we wszystkich jednostkach "Czarnej Dywizji". Nie ma taryfy ulgowej. Nawet sztab brygady każdy dzień rozpoczyna od porannej odprawy w Centrum Kierowania Szkoleniem, podczas której przekazywane są informacje o realizowanych zadaniach. Odbywa się to zarówno w języku polskim i angielskim.
-Przynosi to bardzo wymierne korzyści dla wszystkich. W ten sposób każdy doskonali się językowo, co jest niezmiernie ważne podczas współdziałania w środowisku międzynarodowym.- zaznacza oficer sekcji operacyjnej S-3, kpt. Jacek Patrzyński.
GBUE I/2010 składa się z ponad 3000 żołnierzy, z czego przeszło połowę stanowią Polacy. Niewątpliwą elitą w śród nich są żołnierze batalionu manewrowego z 17WBZ. To bardzo mobilny i dobrze wyposażony pododdział piechoty zmotoryzowanej. -Swą skuteczność żołnierze udowodnili podczas misji w Iraku i Afganistanie.- podkreśla zastępca dowódcy batalionu, mjr Grzegorz Kaliciak. Kompania kapitana Marka Fiałki odbywała zajęcia taktyczne wykorzystując przygotowaną specjalnie do szkolenia wojsk bazę ogniową na Wojciechowie, k. Międzyrzecza. Pierwszy pluton otrzymał zadanie ochrony bazy, kolejny wzmocnienia pododdziałów operujących w terenie, tzw QRF (Quick Reaction Forces - Siły Szybkiego Reagowania), a ostatni miał przeprowadzić rozpoznanie mostu. -Zawsze staram się urozmaicać i zmieniać scenariusze szkolenia, by zwiększyć ciekawość ćwiczeń i wzmóc zaangażowanie moich żołnierzy.- powiedział kpt. Fiałka. Także i tym razem podwładni nie mogli narzekać na brak wrażeń i pomimo mroźnej pogody było naprawdę bardzo gorąco. Patrol, który miał za zadanie sprawdzić zabezpieczenie mostu oddalonego o kilka kilometrów od bazy nie zaliczy tego dnia do spokojnych. Wracając, prowadzący kolumnę zatrzymał pojazdy, gdyż zauważył niepokojący przedmiot na drodze. Po zatrzymaniu się i opuszczeniu przez kilku żołnierzy kołowych transporterów opancerzonych "Rosomak", rozpoczęła się regularna bitwa. Z prawej flanki kolumna została ostrzelana bronią strzelecką i obrzucona granatami. Po kilkuminutowej wymianie ognia przeciwnik został wyeliminowany. Jak się później okazało w okolicy podejrzanego przedmiotu znajdował się przygotowany zawczasu improwizowany ładunek wybuchowy, tzw. ajdik (z ang. Improvised Explosive Device - IED). Po unieszkodliwieniu miny - pułapki patrol już spokojnie kontynuował marsz do bazy.
Podobne ćwiczenia odbywają się w "siedemnastce" niemalże codziennie. -Żołnierze są w dyżurze bojowym więc muszą swoją sprawność utrzymywać na wysokim poziomie, a tylko kompleksowe i permanentne szkolenie pozwoli osiągnąć założone cele.- podsumował zastępca dowódcy 17WBZ, płk Tomasz Domański.