Leader drużyny

Ponad 40 kilometrowy marsz był ostatecznym sprawdzianem  tygodniowego kursu LAEDERSHIP dla dowódców drużyn z 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej (17 WBZ) z Międzyrzecza.

-Pierwsza edycja kursu Leadership zorganizowana dla pomocników dowódców plutonów została przeprowadzona kilka miesięcy temu tutaj, w siedemnastej brygadzie. Prymusi edycji zostali uprawnieni do przekazania  swojej wiedzy i doświadczenia kolegom dowodzącym na niższym szczeblu. - mówi st. chor. sztab. Jan Sabiło, pomocnik dowódcy brygady ds. podoficerów. Po trzech dniach szkolenia teoretyczno- praktycznego, odpowiednia liczba zebranych punktów, uprawniała do zaliczenia pierwszego etapu i uczestnictwa w kolejnych dwóch dniach zajęć. Program kursu to warsztat prawdziwego leadera, którym powinien być dowódca kierujący grupą żołnierzy. Każdy dzień zajęć rozpoczynał się już o godzinie 6.00 rano, godzinnym treningiem fizycznym. Przywódca musi być wzorem do naśladowania dla podwładnych, więc w trakcie zajęć położono duży nacisk na punktualność, dyscyplinę, przestrzeganie przepisów ubiorczych oraz zasad żołnierskiego zachowania się. Kursanci musieli również spróbować swoich sił jako mówcy przed szerszym audytorium. Pięciominutową prezentację na temat problemów etycznych w wojsku wygłaszali przed grupą słuchaczy i kamerą. Każde wystąpienie było indywidualnie ocenione pod względem merytorycznym oraz body language ( mowa ciała).
Jeden dzień szkolenia został przeznaczony na ponad czterdziestokilometrowy marsz, w trakcie którego każdy z uczestników musiał poprowadzić grupę i wykonać wylosowane zadanie. Działający pozoranci odgrywali przeciwnika, o którego obecności wiedzieli, przemierzający śnieżne zaspy piechurzy. Żołnierze idąc z pełnym oporządzeniem na plecach, ważącym kilkanaście kilogramów trzymali broń w pogotowiu. " Za pięć minut grupa rebeliantów będzie przejeżdżać po trasie waszego marszu. Twoi żołnierze są głodni a rebelianci przewożą zapasy żywności, zorganizuj zasadzkę i zdobądź żywność. Nie masz czasu do stracenia, działaj! " - odczytał prowadzący w tym momencie grupę, st. kpr. Jarosław Maćkowiak. Szybkie rozpoznanie zajmowanego terenu, krótkie komendy i po chwili żołnierze ukryci za prowizorycznymi okopami wykonanymi ze śniegu i plecaków, czekali w gotowości na jadący pojazd. Kolejna niespodzianka czekała już parę kilometrów dalej. Rannym z rozbitego śmigłowca należało udzielić jak najszybszej pomocy. Ku oczom zbliżających się do miejsca zdarzenia piechurom, lukazał się obraz krwi, wnętrzności i żywych kości. Autentyczność pozorowanej sytuacji nie przeraziła jednak żadnego z nich. - Każdy bez względu na stanowisko powinien błyskawicznie reagować w takich sytuacjach, czasami sekundy decydują o ludzkim życiu - podkreślił kursant udzielający pomocy.
Kolejne godziny marszu przynosiły kolejne niespodzianki : przeprawa przez strumień, wyjście z zasadzki czy pokonanie skażonego odcinka biegiem. Po kilkunastu godzinach marszu instruktorzy widzieli już kto w grupie jest wyróżniającym się leaderem i kto potrafi zmotywować pozostałych, zmęczonych już kolegów marszem. St. szer. Damian Kubiak okazał się najwytrwalszy i najbardziej odporny na stres i niedogodności związane z warunkami atmosferycznymi.

Kurs zakończono wspólnym podsumowaniem i omówieniem działania każdego  żołnierza.  Certyfikat otrzymało 15, z 16 pretendujących do miana prawdziwego przywódcy- leadera.- Kurs ma nie tylko uczyć przywództwa, ale również wyłonić  prawdziwych leaderów, których należy promować i wyznaczać na wyższe stanowiska służbowe - podsumował dowódca 17 WBZ, gen. bryg. Sławomir Wojciechowski.

 

Tekst: ppor. Magdalena Goliszek
Zdjęcia:
ppor. Magdalena Goliszek