"Czerwona Taktyka" kompleksowo

Plac ćwiczeń taktyczny (PCT) świętoszowskiego poligonu 18 maja br. był miejscem przeprowadzenia zajęć kompleksowych z ewakuacji medycznej
1 kompanii zmotoryzowanej zgrupowania bojowego "Bravo" z 10 Brygady Kawalerii Pancernej (10BKPanc). Świętoszowscy żołnierze przygotowują się do udziału w VIII zmianie Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie.

Żołnierze kompanii byli podzieleni na grupy szkoleniowe. Jedni ćwiczyli procedury MEDEVAC i CASAVAC, czyli komendy wzrokowe służące do sprowadzania śmigłowca na wybrane miejsce do lądowania w celu podjęcia rannych. Następnie transport i załadunek rannych do śmigłowca. - Żołnierze, którzy na co dzień nie mają do czynienia ze śmigłowcem, podczas tego typu zajęć muszą oswoić się z samą maszyną. Śmigłowcem oddalonym dwa metry od żołnierza w zawisie tuż nad płaszczyzną ziemi. Kiedy na żołnierzy podczas lądowania poza dużym hałasem i zapyleniem działa także z duży podmuch. - relacjonuje kpt. Marcin Sieradzki, instruktor pilot na lądowisku.
Druga grupa ćwiczyła działania antysnajperskie. Żołnierze uczyli się lokalizować miejsca skąd snajper mógłby prowadzić skuteczny ogień. Snajper był lokalizowany poprzez eliminację sektorów przedpola. Polega to na wynajdowaniu sektorów bezpiecznych a tym samym na zawężaniu pola obserwacji. - Najtrudniejszą rzeczą jest zlokalizowanie snajpera. Wymaga to od żołnierz wielkiej cierpliwości. Każdy snajper poza tym, że jest sam dobrze zamaskowany to jeszcze prowadzi ogień z miejsc, które utrudniają jego odnalezienie. Dlatego żołnierze muszą zwracać uwagę na szczegóły, każdy nawet najmniejszy ruch, czy jakiekolwiek odchylenie od normy.- mówi kpt. Jacek Wróblewski, dowódca kompanii.
Jednak najważniejszym punktem zajęć przeprowadzanych w tym dniu były elementy ewakuacji medycznej. - Podczas zajęć otrzymałem sygnał, że jedna z naszych baz została zaatakowana i że na jej terenie są ranni. - relacjonuje ppor. Waldemar Smętek, dowódca plutonu. Należało rozpoznać teren i w sposób ubezpieczony podejść do bazy. - Najważniejsze jest nasze bezpieczeństwo, dlatego rozpoznanie i dokładne sprawdzenie bazy było dla nas priorytetem dopiero później mogliśmy przystąpiliśmy do udzielania pomocy. - mówił dalej ppor. Smętek.
Żołnierze bezgłośnie podchodzą do bazy. Ustalonymi wcześniej sygnałami informując dowódcę o każdym nowym napotkanym elemencie. "Dwóch rannych na dziewiątej" słychać a za chwilę "strzały na dwunastej". Wszyscy zalegają. Głośne komendy przekazywane z ust do ust tak, aby informacja dotarła do wszystkich.    Teraz żołnierze obezwładniają i zatrzymują dwóch rebeliantów. Sprawdzają każdy zakamarek bazy. W końcu mogą przystąpić do pomocy rannym
i poszkodowanym.
W bazie jest czterech doskonale ucharakteryzowanych rannych, każdy ma inne obrażenia. - Chcieliśmy, aby rany wyglądały jak najbardziej realnie. Tak by żołnierze przystępując do pomocy mieli namiastkę tego, co może ich spotkać podczas wykonywania zadań na misji. Stąd ta krew i inne elementy, które miały przypominać prawdziwe rany. - komentuje kpt. Wróblewski. Najpierw ocena obrażeń i wstępne badanie, następnie segregacja rannych. Teraz można przystąpić do pomocy. Każdy krok, czy działanie wykonane przez żołnierzy z plutonu ppor. Smętka jest obserwowane i zapisywane. Te notatki przydadzą się później podczas omawiania ćwiczenia. - Chodzi o to by eliminować błędy, przecież te działania mogą uratować bądź nie życie każdego z nas. - komentuje dalej kpt. Wróblewski.
Po udzieleniu pierwszej pomocy żołnierze przystępują do ewakuacji na miejsce skąd ranni są podejmowani przez śmigłowiec MEDEVAC.
Zajęcia realizowane w tym dniu były jednymi z pierwszych, w których zadania realizowane były przez plutony. Podczas tych zajęć oceniano współdziałanie drużyn w plutonach a nie poszczególnych żołnierzy.

 

Tekst: kpt. Artur Pinkowski
Zdjęcia:
kpt. Artur Pinkowski