Na zwiadzie
-Czas poświęcony na rozpoznanie jest rzadko zmarnowany.- cytując sentencję z prawie stu letniego Brytyjskiego Regulaminu Wojsk Lądowych, dowódca drużyny rozpoznania plut. Krzysztof Cuch daje do zrozumienia, że słowa te są ponadczasowe, a ich znaczenie nawet wzrasta wprost proporcjonalnie do zagrożenia na współczesnym polu walki. Podczas zajęć dobowych, jakie odbyły się w okolicach Międzyrzecza, żołnierze kompanii rozpoznawczej z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej wykonali kilkunastokilometrowy zwiad w głąb ugrupowania przeciwnika.
Głównym celem zadania jakie zostało im powierzone było zdobycie niezbędnych informacji o przeciwniku, oraz terenie w jakim przyjdzie działać pododdziałom 17WBZ w dalszym etapie prowadzenia operacji. Uzbrojonych w broń etatową i wyposażonych w plecaki o wadze 30km pięć czteroosobowych grup zwiadowców, w 30 minutowych odstępach, ruszyło na zajęcia. Po przejściu kilku kilometrów, w okolicy strzelnicy Nietoperek wykryli oni aktywność czteroosobowego patrolu pieszego przeciwnika. W związku z powyższym, dowódca podjął decyzję do przechwycenia i zlikwidowania potencjalnego zagrożenia. Doraźnie przygotowana zasadzka przeprowadzona została na strzelnicy, gdzie żołnierze wykorzystując amunicję ostrą ostrzelali oddalone o 100 do 200 metrów cele. -Zadanie to pozwala nam sprawdzić nie tylko sprawność strzelecką poszczególnych drużyna, ale także umiejętność kierowania ludźmi w walce.- podkreśla dowódca plutonu rozpoznania ppor. Damian Gomółka. W warunkach realnego pola walki priorytetem byłoby zapewne obejście patrolu i kontynuowanie zwiadu bez narażania na wykrycie. -Tego typu zadania wymagają jak najskrytszego i najcichszego poruszania się w terenie.- podsumował st. kpr. Dariusz Idczak.
Po przebyciu kolejnych dziesięciu kilometrów żołnierze musieli rozpoznać przeszkodę wodną oraz przeprawić się na drugi brzeg leśnych mokradeł. Niestety zadania nikt nie zamierzał ułatwiać. Kiedy już przedarli się przez gęstwinę trzciny, jedynym sposobem przedostania się przez wodę okazały się podręczne środki do przeprawy. Malutkie jednoosobowe pontoniki były doskonałym, a zarazem bardzo cichym i skutecznym środkiem lokomocji. Po kilkunastu minutach jedna drużyna mogła kontynuować już swoje zadanie po drugiej stronie linii brzegowej.
Dzień zakończyli zajęciem rejonu i zbudowaniem prowizorycznej i tymczasowej bazy. W nocy rozpoczęli zasadniczą część swojej misji, a mianowicie prowadzenie rozpoznania przeciwnika w rejonie stacjonowania jednego z jego pododdziałów. "Podsłuch" wyposażony w lornetki noktowizyjne skrupulatnie lustrował przedpole notując niezbędne informacje na temat aktywności, siły, wyposażenia, przybliżonej struktury czy położenia. Zajęcie zakończyły się kolejnego dnia w godzinach popołudniowych wieńcząc szkolenie ostatnich tygodni, które skupiało się na przygotowaniu najmłodszych służbą zwiadowców. Dowódcy podsumowując dwudniowe zmagania bardzo pochlebnie wypowiadali się o swoich żołnierzach. Jak zapewnia szef sekcji rozpoznania 17WBZ, mjr Norbert Iwanowski: -To dopiero przedsmak tego co będą realizować podczas zgrupowań w górach czy na poligonach.