Zmotoryzowana ofensywa
Od trzech tygodni przeciwnik prowadził działania ofensywne z zamiarem opanowania Ziemi Lubuskiej oraz uchwycenia dogodnych przyczółków na północnym brzegu rzeki Warty. 1 batalion piechoty zmotoryzowanej w składzie 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej (17WBZ) znajduje się w odwodzie dywizji w gotowości do wejścia do walki. -Wprowadzić odwody i przystąpić do natarcia.- padł w końcu rozkaz. Żołnierze 1 kompani piechoty zmotoryzowanej pod dowództwem kpt. Michała Hołuba natychmiast zajmują rejon wyjściowy i przygotowują się do ofensywy. 15 września 2008 roku to nie początek kolejnej wojny, a ćwiczenia wojskowe pododdziałów 17WBZ.
Ponad 100 zawodowych żołnierzy, 13 Kołowych Transporterów Opancerzonych Rosomak i tysiące sztuk amunicji - to wszystko w jednym miejscu podczas szkolenia z kierowania ogniem kompani piechoty w natarciu. Ćwiczenie, które ze względu na swoją skomplikowaną strukturę odbywa się bardzo rzadko wyzwala wielkie emocje wśród żołnierzy. Większość z nich posiada doświadczenia z misji w Iraku i Afganistanie gdzie wykonywali zadania mandatowe w ramach Polskiego Kontyngentu Wojskowego. Teraz przyszło im wypełniać kolejne zadania zgodne z wojennym przeznaczeniem jednostki.
-Głównym celem zajęć było przygotowanie kompani do sprawnego i efektywnego rozwiązywania sytuacji taktyczno - ogniowych w walce, doskonalenie dowódców i żołnierzy w działaniu zespołowym oraz sprawdzenie poziomu wyszkolenia taktycznego i ogniowego pododdziału.- wyjaśnia dowódca 17WBZ,
płk Sławomir Wojciechowski.
Żołnierze po opuszczeniu pojazdów, przy wsparciu 30 mm działek Rosomaków poruszali się do przodu prowadząc przy tym ostrzał pojawiających się celów. Istotnym elementem była umiejętność odpowiedniego dobierania i identyfikacji ważności celu. Kluczowym bowiem było niszczenie w pierwszej kolejności transporterów opancerzonych oraz broni zespołowej przeciwnika ze względu na duże zagrożenie płynące z ich strony. -Moim żołnierzom udało się trafić ponad 80% celów. Dzięki temu zaliczyli kolejny etap przygotowujący ich do ćwiczenia całym batalionem podczas następnych manewrów.- podsumował zajęcia dowódca batalionu,
ppłk Piotr Zieja.